Meksyk. 10 dni na Jukatanie

Meksyk, Jukatan.

Turystyczne piekło opanowane przez Amerykańskich turystów czy raj na ziemi? Od jakiegoś czasu Jukatan staje się coraz popularniejszy wśród turystów z Europy, i mam wrażenie, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy każdy tam jechał. Więc jak jest naprawdę?

Jukatan ma dwa oblicza i całe szczęście ja poznałam to drugie spokojne i rajskie oblicze. Poznałam meksykański półwysep, na którym można zrelaksować się eksplorując majańskie ruiny, oraz najeść się do granic możliwości. Nie oznacza to, że nie widziałam milionów turystów, jednak da się przed nimi uciec.

W Meksyku spędziłam „samotnie” 10 dni. Wjechałam od południa od strony Belize skąd relacja jest tutaj i zatrzymałam się w kilku miejscach:

  • Jezioro Bataclar
  • Valladolid: Coban, Chichen Itza
  • Isla cozumel

Poza tym opisałam jeszcze kilka elementów wyjazdu:

  1. Czego żałuję
  2. Transport
  3. Jedzenie
  4. Bezpieczeństwo


Jezioro Batacalar

Rajskie jezioro znajdujące się blisko Belize. Swoją turkusową niczym ocean wodę zawdzięcza piaszczystemu dnu. Dwie noce w hotelu w największej miejscowości nad jeziorem Bataclar pokazały, że samo miasto ma nie wiele do zaoferowania. Kilka restauracji, a cały brzeg w mieście jest zabudowany prywatnymi hotelami. Całe szczęście mój hostel posiadał też camping oddalony ok. 20 minut jazdy samochodem od miasta i codziennie oferował dojazd na plaże. Po kilku godzinach na plaży zwiedziłam również główną atrakcje Bataclar, czyli starą fortecę, w której znajdowała się bardzo interesująca wystawa dotycząca pierwszych kolonizatorów i okolicznych piratów.

Samo miasto nie ma zbyt wiele do zaoferowania a jego główną atrakcją jest jezioro. Jeśli jest po drodze z/do Belize, polecam zatrzymać się i zrelaksować się na jego brzegu.

Valladolid, Coban, Chichen Itza

miasto, które jest bazą wypadową do kilku znajdujących się w okolicy ruin miast majów. Bardzo ładne, z dobrą bazą turystyczną, jednak nie przytłacza. 

Coban: porośnięte przez gęstą dżunglę obszerne miasto pozwala poczuć się niczym Indiana Jones. Początkowo była zaskoczona ilością turystów w porównaniu do miast które widziałam w Belize i Gwatemali, jednak aby moje rozczarowanie się rozpłynęło wystarczyła jedna ulewa. W tym opuszczonym mieście jest jedna świątynia, na którą można się wdrapać i kiedy byłam na jej szczycie rozpoczął się tropikalny deszcz, który w 30minut zmoczył wszystko co miałam na sobie i ze sobą. Nie wiem jaki cudem uratowałam mój aparat. Ten deszcz jednak wystarczył aby większość pozostałych turystów zrezygnowała z zwiedzania. Dlatego dokończyła resztę ruin w kameralnym towarzystwie przemoczonych niedobitków. Nie ukrywam jestem z tego powodu zadowolona.

Chichen Itza: to jedno z najpopularniejszych miast majów. Codziennie przyjeżdżają do niego tłumu turystów chcących zobaczyć idealnie zachowaną piramidę oraz bogate zdobienia majańskich miast. Aby uniknąć niekończących się tłumów i atmosfery konceru Beyoncey warto udać się na zwiedzanie o 8 rano. Dziesiątki olbrzymich autokarów pojawiają się tu ok. 11:00 i wtedy pojawiają się kolejki i niespodziewany tłum.

Pro tip: Zdania dotyczące tego miejsca są podzielone, moim zdaniem wynika to z tego, o której godzinie osoby zwiedzały miasto. Ja o 8:00 rano miałam okazję być sama na głównym placu, spokojnie zobaczyć kunszt majańskich zdobień i uniknąć większości nagabywania z wszechobecnych straganów. Detale zachowane w Chcien Itzy pozwoliły mi wyobrazić sobie jakie wrażenie musiały sprawiać miasta majów w latach swojej świetności.

Isla Cozumel

Miałam zawitać na tej wyspie tylko dwie noce. Moje plany zostały jednak nieoczekiwanie anulowane, a ja oczarowana tym magicznym miejscem postanowiłam już go nie opuszczać do końca mojej podróży.

Ta wyspa, na którą trafiłam poza sezonem, stała się miejscem gdzie poznałam podróżników z Europy i Ameryki Łacińskiej oraz członków meksykańskiego początkującego zespołu jazzowego.

Miasto Cozumel jest pełne wyśmienitych knajpek z meksykańską kuchnią oraz street artu nawiązującego do morza oraz kultury meksykańskiej. Wynajęłam skuter i dwa razy zrobiłam wycieczkę dookoła wyspy, zahaczając o puste rajskie plaże.

1. Czego żałuję

Tak jak wspomniałam moje plany podczas podróży trochę się zmieniły. Miałam zobaczyć biosferę Sian Ka’an, oraz Tulum i jego niezwykłe majańskie ruiny na plaży, niestety los pokrzyżował mi plany. To miejsce zdobywa w ostatnich latach coraz większą popularność i mam nadzieję, że odwiedzę je już wkrótce.

2. Transport

Jukatan ma bardzo dobrze rozbudowaną sieć komunikacji autobusowej. Pojazdy mają klimatyzację, można kupić bez większych problemów bilety bez wyprzedzenia (nie polecam tej opcji , ale jeśli jedziecie bez planu to nie utkniecie nigdzie na dłużej).

Wynajem skutera na Cozumel, był bezproblemowy, wystarczy okazać prawo jazdy kat B. Ruch drogowy jest mały więc bez obaw ruszyłam na podbój wyspy.

3. Jedzenie

Nie wiem czy mam co opisywać? Jest cudowne, smaczne i najlepsze! Kilka zdjęć.

4. Bezpieczeństwo

Nie czułam się zagrożona ani razu, ale co ważne w podróży jestem dość odpowiedzialna.

Zobacz również